Kategoria: Sfora

Coś złego dzieje się w Zielonej Górze

Wilkołak w mieście?

Przemysław Piotrowski prezentuje drugą powieść z cyklu “Igor Brudny” – Sfora z www.taniaksiazka.pl. Tytułowy detektyw, pracujący na co dzień w stolicy, zostaje po raz kolejny zawezwany do swojego rodzinnego miasta, ponieważ okazuje się, że sytuacja wymyka się tam spod kontroli. W Zielonej Górze, w środku zimy, przypadkowi spacerowicze znajdują odgryzioną ludzką dłoń. Bardzo szybko miasto obiegnie historia o tym, że w lasach otaczających miasto grasuje wilkołak. Lokalna prasa natychmiast podejmuje temat, zapewniając sobie artykuły na wiele tygodni. Brudny wraca, by rozprawić się z mordercą, ale również z nonsensem, o którym przeczytał w gazecie.

Co chwilę pojawiają się nowe doniesienia o tajemniczych, porzuconych niedbale kłach, kępach sierści i śladach krwi, których nie da się nie wypatrzeć na śniegu. Na nic zdają się tłumaczenia, jakoby leśna zwierzyna je zostawiła. Mieszkańcy są przekonani, że wilkołak jest prawdziwy i zamierzają stworzyć komitety oraz grupy do spraw zwalczenia go. Powrót Brudnego na Ziemię Lubuską już od samego początku nie będzie dla niego przychylny, okaże się bowiem, że grasujący w mieście morderca (zupełnie inna sprawa) jest łudząco do niego podobny. Oczywiście jego też szukają mieszkańcy, gotowi wymierzyć sprawiedliwość po swojemu.

Podróż wgłąb siebie

Atmosfera zaczyna się zagęszczać, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jedna z zakonnic. Brudny ją zna, uczyła go w sierocińcu, w którym się wychowywał. Tych zbiegów okoliczności jest doprawdy zbyt wiele. Komisarz poprosi o pomoc swojego przyjaciela z lokalnej policji – Romualda Czarneckiego, z którym ma nadzieję, dotrą do sedna sprawy. Ekipa śledcza będzie poszukiwała wilkołaka, sobowtóra Brudnego i mordercy zakonnic. Z pewnością będzie ciekawie.

Dla bohatera sprawa zakonnicy to też podróż do miejsc dzieciństwa, o których niespecjalnie chce rozmawiać, a już na pewno nie jest szczęśliwy, że musi je po raz kolejny analizować. Po czasie okaże się, że wątki zaczynają się na siebie nakładać i jest już jasne, że Brudny jest w sprawę (właściwie sprawy) zamieszany bardziej niż by chciał i powinien. Podróż wgłąb siebie to również cenna lekcja o tym, że nic, ale to absolutnie nic nie jest w pracy detektywa bezużyteczną wiedzą. W pogoni za monstrum stanie się nie do końca jasne, kto jest ofiarą, a kto powinien być złapany. Nieoczywiste zakończenie dodaje lekturze suspensu i pozwala stwierdzić, że czas z książką był spędzony wyśmienicie.

Ludzie zdjęcie prostooleh - pl.freepik.com

Wilkołak w Zielonej Górze?

A może jednak monstrum?

Przemysław Piotrowski prezentuje czytelnikom swoją drugą powieść, orbitującą w tematyce Zielonej Góry – “Sfora“. To zarazem druga odsłona przygód Igora Brudnego, rodowitego zielonogórzanina, który obecnie pracuje jako śledczy w warszawskiej policji. Brudny dopiero co rozwikłał zagadkę zbrodni w rodzinnym mieście, zostaje tam jednak znowu wezwany. Okazuje się, że ktoś widział tam wilkołaka, co sprawiło, że mieszkańcy zamarli z przerażenia.

Sprawa wyglądała następująco: przypadkowi spacerowicze znaleźli na śniegu, na skraju leśnej drogi, odgryzioną dłoń. Nie ma wątpliwości co do tego, że jest to dłoń człowieka i ktoś lub coś faktycznie ją odczepił od reszty zębami. Nie do końca wiadomo, kto rozpuścił plotkę jakoby w mieście grasował wilkołak. Mieszkańcy organizują patrole, zaczynają się niepokoić na każdy dźwięk i bacznie przyglądać każdemu, kto posiada dużego psa. Pod sufit ze szczęścia skaczą redaktorzy lokalnej gazety, którzy podsycają plotkę, co chwilę zamieszczając nowe informacje. A to ktoś znalazł kieł, a to kępę sierści, a to ślady krwi prowadzące do lasu. Wszystko, byle się tylko klikało i dobrze sprzedawało. Brudny ma dość tych absurdów i postanawia działać natychmiast, zanim wszyscy w Zielonej Górze oszaleją.

Nie takie łatwe, jak się wydaje

To, czego Brudny nie przewidział to fakt, że nie da rady prowadzić śledztwa w pojedynkę. Nie tylko ze względu na to, że mieszkańcy rozdeptali wszystkie możliwe ślady w lesie i zbezcześcili teren dookoła. Miasto, pechowo, nawiedza również morderca, który na nieszczęście Brudnego jest do niego łudząco podobny. Komisarz zawiązuje sztamę z funkcjonariuszem lokalnej policji – niejakim Czarneckim, z którym kumplują się od wielu lat. Razem mają nadzieję, że sprawa pójdzie o wiele szybciej, jednak na drodze do jej rozwiązania pada kolejny trup – zakonnicy z miejskiego sierocińca.

Brudny ją zna, była jego nauczycielką, kiedy wychowywał się w przybytku, w którym pracowała. Nie do końca uśmiecha mu się wizyta w sierocińcu, wie jednak, że dla dobra śledztwa musi to zrobić. Tam przekona się, że każde, nawet z pozoru nieistotne wspomnienie, może być kluczem do rozwiązania tej zagadki. Po czasie tropy zaczną się na siebie nakładać i Brudny zrozumie, dlaczego to właśnie jemu przypadła ta sprawa do rozwiązania. Nikt poza nim nie będzie znał kilku szczegółów, a po chwili będzie jasne, że polowanie jest już od dawna wymierzone w niego. Nie chce uciekać, ale nie wie, czy podoła przeciwnikowi w walce.

Ludzie zdjęcie prostooleh - pl.freepik.com